Wspomnienia (105-lecie)

Wspomnienia

Będąc uczennicą III Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Prusa w Sosnowcu, nigdy nie przypuszczałam, że kiedyś będę tam  uczyła języka polskiego. W czasach, gdy uczęszczałam do szkoły, byłam bowiem osobą uwielbiającą  wszelkiego rodzaju żarty i szaleństwa oraz robienie innym kawałów; jednym słowem daleko mi było do odgrywania roli statecznej nauczycielki.

O liceum „Prusa” pierwszy raz usłyszałam od mojej wychowawczyni ze szkoły podstawowej, której syn właśnie tam uczęszczał. Zainteresowałam się szkołą, pomimo tego że  do innych miałam bliżej, ponieważ w „Prusie” –  jako jedynym liceum w Sosnowcu –  istniały klasy o profilu humanistycznym, a ja „od zawsze” uwielbiałam język polski i historię, a nie przepadałam za matematyką.

Pierwsze wrażenie – bardzo pozytywne. Przynoszę świadectwo ukończenia klasy VIII ( w moich czasach o przyjęciu do liceum decydował konkurs świadectw), a wicedyrektor szkoły śp. Pan mgr Bolesław Górczyński zlicza średnią ocen w pamięci. Koleżanka, z którą przyszłam, jest oburzona. Jak można! Przecież powinien użyć kalkulatora ( w tych czasach nie było komórek). Na pewno źle jej policzył średnią i nie dostanie się do szkoły. Ja tam jestem spokojna  o umiejętności wicedyrektora, fizyka z wykształcenia w końcu!

Rozpoczyna się nowy rok szkolny jeszcze w budynku przy ulicy Zegadłowicza. Jestem zadowolona, ponieważ profil humanistyczny ma dużo godzin języka polskiego (6), ale ku mojemu zdziwieniu aż trzy godziny matematyki, gdy tymczasem ja w swojej naiwności myślałam, że nie będzie jej wcale!  Cóż, nie ma lekko i trzeba iść do przodu!

Moja nowa licealna klasa okazuje się  fajna, lecz w zdecydowanej większości składa się z dziewczyn; chłopców mamy tylko dwóch. Za to w klasie o profilu biologiczno-chemicznych, matematycznym i  ogólnym chłopców bardzo dużo. No,  ale co robić, chciałam profil  humanistyczny, to mam babiniec. Obiektem westchnień  większości koleżanek z klasy i moim są chłopcy z klas czwartych, maturzyści, prawie dorośli, którzy niestety nie zwracają na nas uwagi, oraz pewien przystojny kolega z klasy biol-chem.

Szkolne życie zaczyna toczyć się swoim rytmem. Jest niełatwo, bo „Prus” trzyma poziom. Nauczyciele wiele od nas wymagają, a my uczniowie staramy się, jak możemy, urozmaicając sobie monotonię nauki różnego rodzaju wygłupami. Ja zasłynęłam aktorskimi parodiami występów różnych zespołów rockowych oraz  odgrywaniem scenek filmowych, również w parodystyczny sposób. Jeszcze po wielu latach, gdy wraz z koleżankami zorganizowałyśmy spotkanie ileś tam lat po maturze, to wspominałyśmy te moje występy.

W klasie maturalnej natomiast zasłynęłam jako wróżka potrafiąca przewidzieć, kto będzie pytany podczas lekcji historii u bardzo wymagającej śp. Pani mgr Teresy Grondal.

Widocznie już wtedy tliły się we mnie -głęboko jeszcze ukryte –  zdolności nauczycielskie. Wszyscy bowiem myśleli, że Pani Profesor pyta według jakiegoś klucza i że  go rozgryzłam, gdy tymczasem ja po prostu sporządziłam sobie coś w rodzaju dziennika, do którego  nanosiłam oceny poszczególnych koleżanek i na tej podstawie, analizując ich stopnie z historii, typowałam bez pudła, kto danego dnia będzie pytany. Nigdy  nie zapomnę, jak pewnego razu  podczas przerwy koleżanka podbiegła do mnie i zdenerwowana krzyczała , „kogo dzisiaj zapyta”, a ja szybko odpowiedziałam jej „Ciebie”, bo nie miałam już czasu na analizę ocen. I ku mojemu nieopisanemu zdumieniu Pani Profesor zapytała właśnie ją. Moje „akcje” od tej pory  w niesamowity sposób wzrosły, a ja nie miałam już spokoju, bo uznano mnie za wyrocznię.

Stare dobre czasy minęły bezpowrotnie, ale „Prus” dalej trwa, uczy, wychowuje, a obecni uczniowie –  tak jak i ci z dawnych lat – wnoszą wiele radości w życie szkolnej społeczności, co szczególnie doceniam obecnie, w dobie koronawirusa, gdy nauczamy zdalnie.

Jolanta Jelonek

 

 

 

Krystyna Narska  – nauczycielka III LO w latach 1971-2001

Moje rozmyślania na 105 rocznicę „PRUSA”

Na Jubileusz 105 rocznicy powstania Gimnazjum i Liceum im. Bolesława Prusa w Sosnowcu napisałam 5 opowieści dotyczących WCZORAJ i DZIŚ wraz z serdecznymi życzeniami na JUTRO. Tytuły opowieści dotyczące rozmyślań:

  1. 5 lat to epoka. Życzenia na Dzień Nauczyciela 2017
  2. Listy w kolorowych kopertach 4. Odważni 5. Znicze pamięci

1.5 lat to epoka

Stulecie „Prusa” obchodziliśmy uroczyście na Zjeździe absolwentów 10 października 2015 roku. Było wiele sympatycznych rozmów po latach.

Minęło 5 lat. W ciągu tych pięciu lat zdarzyło się dużo, bo 5 lat to epoka, jak mówił dawno temu, w XX wieku, mój profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Ryszard Łużny – znany puszkinolog.

Nasza Szkoła przeżyła kolejna epokę swojej działalności . Zdarzyło się wiele. Wprowadzona została reforma. Opuścili mury szkoły uczniowie Gimnazjum Nr 18.

W roku szkolnym 2017/2018 zaczęto realizować program 8 –letniej Szkoły Podstawowej, a w 2019/2020 wrócono do 4-letniego liceum ogólnokształcącego.

Obecnie realizowane są 4 programy nauczania równocześnie. Ciekawe doświadczenie.

W 2017 roku , przy gościnnym, szkolnym, wigilijnym stole, zwrócił nam uwagę na ten fakt dyrektor Roman Chrzanowski, który kierował szkołą  w latach 1978-1998.

Szkoła –to instytucja, która wymaga inteligentnych rozwiązań! Nauczyciele potrafią!

2020 rok – ROK JUBILEUSZU- 105– rocznica powstania Gimnazjum i Liceum im. Bolesława Prusa w Sosnowcu.

2020 rok przejdzie do historii jako rok nauczania on-line. Zawieszenie zajęć szkolnych nastąpiło 16 marca. Spowodowała to pandemia koronawirusa – Covid-19.

W tej niełatwej sytuacji – pomimo wszystko – życzę radości, pomyślności w życiu, wielu osiągnięć, zdanych egzaminów, a przede wszystkim

ZDROWIA –

DYREKCJI,

RADZIE PEDAGOGICZNEJ,

PRACOWNIKOM ADMINISTRACJI, UCZNIOM

 

 

Życzenia na Dzień Nauczyciela 2017

 Zbliżał się Dzień Nauczyciela 2017. 3 października 2017 roku w Shenzhen w Chinach ktoś serdecznie pomyślał o Sosnowcu i nauczycielach „Prusa”. Była to absolwentka naszego liceum z roku 1996/1997 – Karolina Rumińska.

Z okazji nauczycielskiego święta napisała do mnie list, a w nim przekazała ”gorące i serdeczne pełne wdzięczności i szczęścia życzenia…” Pisała…”To nasze spotkanie wciąż trwa rozciągnięte w czasie i przestrzeni, pełne motywacji, pozytywnej energii oraz zrozumienia. I teraz, kiedy sama jestem nauczycielką, wiem jak cudowne uczucie gości w sercu, gdy uczeń stoi przed nauczycielem i z uśmiechem na twarzy dziękuje za wszystko.”

Karolina w Chinach uczyła geografii. Jej uczniowie kontynuowali swoją naukę w Anglii i Stanach Zjednoczonych.

List był długi, serdeczny. Dzień Nauczyciela przywołuje piękne wspomnienia szkoły – półmetków, studniówek, apeli, lekcji, wycieczek górskich, zagranicznych…

Szkoła to ustawiczna młodość! Tak było, jest i będzie…

Lubię listy od Karoliny. 3 lata temu podjęła studia podyplomowe na chińskim uniwersytecie.

Podczas rozmów telefonicznych i spotkań, gdy przyjeżdża do Sosnowca, wspominamy naszego „Prusa”.

Krystyna Narska

 

 

Stefan Szulc – absolwent z 1993 roku.

Licealne wspomnienia

Karkołomny pomysł – myślę z perspektywy blisko 28 lat – proponować ziewającym osobnikom u progu dorosłości słuchanie poezji na lekcji. Najgorszych reakcji jednak w klasie nie było – poza ostentacyjnym westchnięciem, jednym czy drugim, i stłumionym jękiem, który miał antycypować odczucie nadciągających tortur. Ale nic więcej. Możliwe, że jednak zwyciężyło podejście węgorza, że da się przez taką lekcję prześlizgnąć bez wysiłku, że będzie luz, minimum wymaganego zaangażowania to siedzieć z otwartymi oczami. Klasa bądź co bądź mat-fiz. Niestety nasza ignorancja była rozłożona dość równomiernie pomiędzy przedmioty humanistyczne i ścisłe, choć ignorancję skierowaną wobec „poezyj” jakoś łatwiej było sobie zracjonalizować.

Poezja z przełomu XIX i XX wieku, czytana ze szlachetną, zasłuchaną prostotą. Niekiedy zdaje się, że do czytania poezji potrzeba aktora, najlepiej nie byle jakiego aktora. Tymczasem – będąc od 20 lat na scenie i znając ten zawód od drugiej strony – stwierdzić muszę, że prostota, do której sięga zarówno profesjonalista jak i rozumiejący poezję czytelnik, jest cenniejsza od aktorskiej egzaltacji, która także zdarza się niektórym kolegom po fachu, a taka interpretacja straszliwie razi. Łatwo więc stwierdzić po tak nadętym „wykonie”, że nie wszyscy na co dzień czytają poezję. Pani Ewa Janeczek, polonistka, czyta Kasprowicza, Tetmajera i Staffa. Frazy „Deszczu jesiennego” ujawniają swoje brzmieniowe nasycenie, „Na anioł Pański biją dzwony”, i zjawia się we mgle, na zakręcie drogi, jakby namalowana ciemną farbą przez Muncha „zaduma polna, osmętnica”… A ja – wówczas 17-latek – mam nieodparte wrażenie, że poezja wymaga wybrzmienia, że czytana powinna być głośno, bo smakuje wtedy lepiej. Później studia polonistyczne uświadomiły mi powiązania poezji ze starożytną pieśnią, a sztuki słowa z głosem, obecnością i… świadectwem. Tak, to było świadectwo: o poezji i o języku. Dobra lekcja! Kto wie, czy nie dzięki takim świadectwom – jak pisała Szymborska – „niektórzy lubią poezję”.

 

 

Listy w kolorowych kopertach

 

Pięknie jest otrzymywać listy od absolwentów szkoły. Czasem pisze do mnie z Duisburga Marta W. – absolwentka naszego liceum z 1991/1992. Cieszą mnie sukcesy Marty dotyczące życia osobistego i zawodowego.

Listy z Chin otrzymuję kilka razy w roku od Karoliny, która ukończyła „Prusa” 1996/1997. Wychowawcą jej informatycznej klasy był p. Arkadiusz Kopeć – fizyk i informatyk, który niedawno wygrał teleturniej „Jeden z dziesięciu”  – otrzymał ponad 600 punktów. Pana Arka cechowała genialna znajomość wielu dziedzin. Pytany w teleturnieju przez redaktora Tadeusz Sznuka, odpowiadał bezbłędnie.

Sympatycznie jest wspominać naszą Radę Pedagogiczną – „Stara Gwardię Prusa”

Karolina z klasy pana Arkadiusza – doktorantka chińskiego uniwersytetu cierpliwie uczy się języka chińskiego. N kolorowej kopercie pod słowem POLAND zawsze jest narysowany jej ręką chiński znak.

Absolwentom III LO życzę kolorowego życia – sukcesów i szczęścia…

Krystyna Narska

 

 

 

Chodzę do III  Liceum Ogólnokształcącego Mistrzostwa Sportowego  w Sosnowcu. Moim ulubionym przedmiotem jest zdecydowanie wychowanie fizyczne.

Prus ma wiele zalet, np. lekcje zaczynamy o 10:45 ze względu na to, że moja szkoła jest powiązana z pobliskim klubem Zagłębie Sosnowiec i przed lekcjami odbywamy trening piłkarski. Szkoła jak każda inna, wymaga od nas rzetelnej nauki oraz dobrego zachowania. Jednak nauczyciele tak samo jak my kochają sport i wspierają nas, gdy wracamy do szkoły po weekendzie zmarnowani i źli, bo nie udało nam się wygrać meczu. Są wyrozumiali i czasem” rzucą jakimś kawałem” na poprawę humoru, ale gdy przychodzi czas na naukę, to staramy się współpracować z nimi tak samo jak ze sobą na boisku.

W naszej szkole dużo się dzieje ,  zawody, konkursy lub wyjazdy to w naszej szkole normalna rzecz. Gdy wchodzimy do tego budynku,  czujemy taką rodzinną atmosferę. Kiedy chodzisz przybity,  zawsze ktoś do ciebie podejdzie i porozmawia. Odbija się też to w drugą stronę. My – uczniowie zawsze pomożemy nauczycielowi,  kiedy ma zły humor lub po prostu nie jest w nastroju. Staramy się,  jak możemy.
Ta szkoła byłaby niczym bez kolegów, koleżanek, ale i bez naszej pani wychowawczyni, której wiele zawdzięczamy. Kiedy jest potrzeba, to stanie murem za nami, mimo że do  najgrzeczniejszej klasy nie należymy.

Moja szkoła funkcjonuje sprawnie pod patronem Bolesława Prusa. Pisarz  jest taką podporą tej szkoły i autorytetem dla wszystkich pracowników i uczniów . W tym roku przypada 105 – lecie naszej szkoły i na pewno wspaniale do uczcimy. Zapracowany pan  dyrektor bardzo dba o nasze zdrowie i o to,  by  żyło nam się lepiej. Nie brakuje mu czasu również na rozmowę z nami. Podsumowując, bardzo się cieszę, że trafiłem do tej szkoły.

Jan Halczuch kl. IIa LO

 

 

 Odważni

 Wspomnę dwoje absolwentów „Prusa”, odważnych, którzy swą odwagą oddziałują na innych.

Pierwszy z nich to Paweł Szot – dziennikarz, reporter TVN24, wcześniej TVP info TVP1. Wyjeżdżał w różne regiony świata, relacjonował wiadomości dotyczące konfliktów międzynarodowych. Był w Afganistanie, Libii, Syrii, Ukrainie, Kurdystanie.

Paweł Szot przybył na Zjazd 100-lecia Szkoły w 2015 roku. „Prusa” ukończył w roku szkolnym 1997/1998 w klasie wychowawczej świetnego historyka – Jacka Kuca.

Druga to Karolina Rumińska. Gdy w Wuhan wybuchła epidemia i Covid -19 zaatakował świat, pomyślałam o Karolinie. Co robi, czy jest zdrowa? I w pierwszy dzień po Świętach Wielkanocnych  Karolina zatelefonowała. Podjęła odważną decyzję pozostania w Shenzhen. Tylko 9 osób w kampusie uniwersyteckim i kilka miesięcy w samotności. Radość przynosi nauka i rozmowy z rodzicami i znajomymi w Polsce.

Młodzi, odważni, znający języki obce, podejmujący ważne decyzje. Odwaga to świadoma postawa wobec niebezpieczeństwa. Piękna cecha charakteru!

„Prus” był też dla naszych absolwentów szkołą życia…

Krystyna Narska

 

 

Liceum Prusa w Sosnowcu jest super,

choć przydałby się uczniom komputer.
W szkole mamy ogromny basen,

za którym tęsknie czasem.
Obok basenu mamy stołówkę,

w której panie serwują pyszną wałówkę.
U nas w szkole nikt się nie nudzi

i na lekcjach nie marudzi.
Najbardziej tęsknię za lekcjami polskiego

i za tekstami Gałczyńskiego.
Choć czas wolny od szkoły to czysta przyjemność,

to nie oznacza, że po lekturę nie można sięgnąć!
Pani Jelonek wysyła nam dużo ćwiczeń,

ale jestem wdzięczny, bo dzięki niej maturę zaliczę.
Jestem niecały rok w tej szkole

i czuję się tutaj jak w swoim żywiole.
Ta szkoła dała mi wiele

i moje podziękowania za to są bardzo szczere.

Jakub Knap kl. IIa LO

 

 

Tomasz – absolwent z 1998r.

Moje licealne wspomnienia

Lata nauki w III Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Prusa w Sosnowcu są dla mnie bardzo ważne. To wówczas w czasie mojej młodości rozpocząłem realizację swoich marzeń. Był to również czas podejmowania wielu ważnych decyzji. W trakcie nauki w liceum rozpocząłem swoją przygodę z lotnictwem oraz ze sportem wyczynowym. Był to również okres, w którym rozwijałem swoje pasje związane z turystyką górską oraz z wojskiem.

Moja szkoła średnia była miejscem, które umożliwiało mi rozwój moich pasji. To dzięki zasadom obowiązującym w mojej szkole mogłem bez przeszkód w czasie przeznaczonym na naukę wyjeżdżać na zawody sportowe, olimpiady i konkursy. Do dziś wspominam mojego wspaniałego i pełnego poczucia humoru Wychowawcę, który ze zdziwieniem stwierdził, że pomimo moich licznych wyjazdów miałem stuprocentową frekwencję. Było to możliwe właśnie w III Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Prusa w Sosnowcu – w szkole, którą reprezentowałem na zawodach, olimpiadach i konkursach.

Jestem wdzięczny moim Nauczycielom i Kolegom, z którymi spędziłem ten czas. Są wśród nich ludzie naprawdę wyjątkowi, z którymi nadal utrzymuję kontakt i którzy towarzyszyli mi w wielu ważnych wydarzeniach w moim życiu. Nie sposób ich wszystkich tutaj wymienić, ale chyba nie ma takiej potrzeby, bo Oni wiedzą, że są dla mnie ważni i że na trwale zapisali się w mojej pamięci.  W czasie nauki w III Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Prusa w Sosnowcu podjąłem wybory dotyczące swojej przyszłości, dzięki którym spełniłem swoje marzenia. Czas spędzony w liceum był w tym wyborze bardzo pomocny. I choć osiągnięcie założonych celów nie było łatwe, to podjęte decyzje okazały się właściwe.

Życzę każdemu młodemu człowiekowi, aby spotkał na swojej drodze ludzi, którzy będą trwale i pozytywnie zapisywać się w jego życiu i życzę każdemu młodemu człowiekowi, aby umiał dokonywać wyborów takich celów życiowych, które nie utracą swojej wartości po ich osiągnięciu. Oby każdy absolwent szkoły średniej mógł po wielu latach od jej ukończenia stwierdzić, że dawno temu dokonał właściwego wyboru szkoły, którą ukończył.

 

 

 

Znicze Pamięci

 Pamięć, składowa naszej tożsamości.” Narody tracąc pamięć, tracą życie”.  Nauczyciele „Prusa” uczą młodzież pamiętać!

Przychodzę do szkoły w październiku, przed 1 listopada aby pojechać z uczniami na 4 sosnowieckie cmentarze: przy ulicy gen. Andersa, cmentarz w Maczkach, przy ul. Zuzanny i przy ul. Smutnej. Zapalamy znicze pamięci na grobach dyrektorów szkoły, nauczycieli , słynnych absolwentów np. zagłębiowskiego poety – Wacława Nowiny Stacherskiego, który pozostawił zbiorek poezji „Non omnis moriar”.

Przy grobach wspominam nauczycieli, którzy odeszli dawno temu i tych, którzy jeszcze tak niedawno byli wśród nas, tworzyli programy autorskie, zabierali nas na wspaniałe wycieczki, uczyli obcowania ze sztuką.

Uczniowie wsłuchani w tę opowieść uczą się historii szkoły i szacunku do człowieka, zapamiętując zdanie z poezji księdza Twardowskiego „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”.

Odwiedziny tych 4 nekropolii Zagłębia, skupienie i przeżycia wywołane wspomnieniami cenimy i pamiętamy.

Krystyna Narska

 

Moje Liceum Ogólnokształcące im. B. Prusa

 

Byłam uczennicą III LO na początku lat 90. W tamtym czasie licea stawiały wysokie wymagania: podstawą przyjęcia był wyłącznie dobry wynik trudnego egzaminu; spośród nich tylko najlepsze wyniki dawały szansę na naukę w trzech liczących się wtedy liceach w Sosnowcu: Staszicu, Plater lub w Prusie. Wśród uczniów tych szkół toczyły się zażarte dyskusje, która szkoła jest lepsza. Trudno było się dostać, a bardzo łatwo „wylecieć”: za słabe oceny, za absencje na lekcjach, wreszcie – za lekceważące zachowanie wobec nauczycieli. Po czasie widzę plusy i minusy tej sytuacji.

Z pewnością uczniowie byli zestresowani, znacznie bardziej niż w szkołach przeciętnych, bardziej, niż wymagała tego sytuacja. Niektórzy musieli szukać pomocy u specjalistów, co trzydzieści lat temu było wśród młodzieży statystycznie rzadkie. Niektórzy nauczyciele zrażali uczniów do swojego przedmiotu. Z drugiej strony do szkoły chodzili tylko Ci uczniowie, którym na tym zależało: nie zdarzało się, żeby ktoś przeszkadzał nauczycielowi w prowadzeniu lekcji a innym uczniom w nauce, nie zdarzało się wyśmiewanie uczniów zdolnych lub pracowitych. W każdej klasie byli uczniowie ambitni, wyróżniający się z jakiegoś przedmiotu. Dla nich nauczyciele przygotowywali dodatkowe zajęcia: prof. Kuc prowadził kółko historyczne (to on zainteresował mnie historią!), pani prof. Kamińska przeprowadzała ponadprogramowe doświadczenia chemiczne, któryś profesor jeździł na górskie wyprawy itd. (tak, z szacunku zwracaliśmy się do nauczycieli „Pani/Pan profesor”).

Wielu uczniów przygotowywało się do olimpiad przedmiotowych. Sama pamiętam, ile godzin poświęciła mi prof. Janeczek uzupełniając fascynujące dyskusje o literaturze powtórkami z gramatyki, za którą, bądźmy szczerzy, żaden uczeń nie przepada. Wspólna praca nauczycieli i uczniów dawała konkretne efekty w postaci wielu wygranych olimpiad, dobrze zdanych matur i dużej zdawalności na studia, które w tamtych czasach były zarezerwowane tylko dla najlepszych.

Na pewno dużą wartością było mniejsze niż dzisiaj sprofilowanie nauki. Na profilu biologiczno-chemicznym do końca czwartej kasy nie odpadł mi żadem przedmiot, dzięki czemu mogłam na maturze wybrać historię, a następnie studia historyczno-artystyczne. Precyzja myślenia nauk przyrodniczych bardzo pomaga mi w mojej pracy zawodowej. Także moje koleżanki i koledzy, mając szerokie możliwości, nie zawsze wybrali ścieżkę związaną z naszym profilem. Z drugiej strony ci, którzy chcieli, bez problemu dostali się na medycynę, weterynarię lub biologię.

Uważam, że dużym problemem w tamtym czasie była nauka języków. Mieliśmy kontynuację języka rosyjskiego i jeden język zachodni od podstaw, ale nauczyciele lektoratów zachodnich często woleli pracować z tymi, którzy już ten język znali z zajęć prywatnych. Nie było podziału na grupy zaawansowania, przez co uczniowie, którzy zaczynali byli skazani na pozostawanie z tyłu.  Za to język rosyjski polegał wtedy na czytaniu wspaniałych klasyków dziewiętnastowiecznej literatury rosyjskiej, którzy zrobili na mnie ogromne wrażenie. Sięgam do nich chętnie do dziś, chociaż już nie w oryginale…

Podsumowując uważam, że dawne Liceum Ogólnokształcące im. B. Prusa dało mi dużo wiedzy oraz umiejętności jej pozyskiwania i wykorzystania. Ówczesne problemy składam na karb natury tego świata, który nigdy nie będzie idealny. Przyjaźnie z tamtego okresu są ważną częścią mojego życia do dziś.

Małgorzata Malinowska-Klimek, rocznik maturalny 1994

 

Kiedy pierwszy raz przekroczyłam próg szkoły,
Budynek wydawał się nie za wesoły.
Gdy jednak Prusa bliżej poznałam,
Natychmiast go pokochałam.
Liceum zwykłe z pozoru,
Ale godne wyboru.
Dlaczego warto tu przyjść ?-Spójrzcie sami,
Liceum określa się najlepszymi czasami.
A u nas w Prusie zawsze wesoło,
Zawsze pogodnie, radośnie w koło.
Mamy tu nawet przyszłych piłkarzy,
Kosmetyczki, siatkarki i dziennikarzy.
Wspaniałych mamy nauczycieli,
Każdy się z nami swą wiedzą dzieli.
A na stołówce pyszne obiady,
Oprzeć się im nikt nie da rady.
Już prawie rok tutaj spędziłam,
O lepszym liceum nawet nie śniłam.
Wspomnienia warte tu przyjścia,
Po prostu nie ma innego wyjścia.
Prus Sosnowiec naszą historię rodzi,
A we wrześniu 105-lecie powstania obchodzi.
I chodź kwarantanna nas z nim rozdzieliła,
To docenić szkołę wszystkim pozwoliła.
Nie ma co się oszukiwać, nie ma co się zwodzić,
Cieszę się, że mogę właśnie tutaj chodzić!

Julia Tarkota kl. Ic LO (4)

 

 

Gazety szkolne

28 stycznia 1928 roku ukazał się pierwszy numer gazetki założonej przez prof. Adama Tatomira NASZ ŚWIAT. Pismo było redagowane przez uczniów Gimnazjum im. B.Prusa .

Od 1928 roku stało się pismem międzyszkolnym gimnazjów państwowych Sosnowca

i Dąbrowy Górniczej. Na łamach NASZEGO ŚWIATA pierwsze próby literackie zanotowali: Stefan Żabicki i Wacław Stacherski.

Uczniowie Gimnazjum im. B.Prusa współredagowali miesięcznik MŁODZI IDĄ, który w 1934 r. założyła grupa uczniów Gimnazjum im. Łukasińskiego w Dąbrowie Górniczej.

Od 1922 roku ukazywało się pismo ogólnopolskie KUŹNIA MŁODYCH. Redakcja pisma otrzymała zezwolenie na kolportaż we wszystkich szkołach średnich w kraju.

Na terenie Zagłębia powstał komitet redakcyjny. W I ogólnopolskim konkursie literackim pierwszą nagrodę zdobył Stefan Żabicki – uczeń Gimnazjum im. B.Prusa. Stefan Żabicki

w pracy konkursowej nawiązał do „Ludzi bezdomnych” Stefana Żeromskiego.

W lata 1994-2001 w naszym liceum wydawana była gazeta PRUS – JEST. Gazetę założyła Krystyna Narska. Szkoła przygotowywała się do uroczystych obchodów 80 –lecia istnienia. Gazeta informowała o historii Liceum im. B.Prusa i bieżącym życiu szkolnym. Młodzież publikowała swoje opowiadania  i wiersze. Pojawiały się reportaże z wycieczek zagranicznych, krajowych. Gazeta informowała również o spotkaniach z ciekawymi ludźmi, pisarzami, aktorami, którzy gościli w szkole.

W roku 2000 ukazał się kwartalnik „katedry języków obcych” III LO im. B.Prusa pod redakcją filologów /Krystyna Narska, Bożena Haczyk/ oraz uczniów klas I-III.

W gazetce LINGUA znajdują się tłumaczenia „Gaudeamus igitur” na język polski

i „Bal” /autorstwa K.Narskiej/ na język angielski, francuski,  rosyjski.

Krystyna Narska

 

 

Szkoła – jakież to zwykłe i proste słowo; słowo, które dla człowieka jest jednym z najważniejszych aspektów w jego życiu. Przecież od najmłodszych lat jesteśmy z nią związani jako uczniowie szkoły podstawowej, później szkoły gimnazjalnej, średniej i wreszcie studiów. To właśnie w szkole kształtują się młode charaktery, krystalizują się postawy oraz wzorce, które decydują o życiowej drodze młodego człowieka. Co prawda, w Prusie jestem dopiero od niecałego roku, jednak śmiało mogę powiedzieć, że to stąd pochodzą moje najlepsze wspomnienia. 2 września 2019 – to wtedy wszystko się zaczęło. Początek roku szkolnego, pierwsza klasa liceum. Każdy z nas czuł się z początku zagubiony, przez pierwsze dni baliśmy się do siebie odezwać. A teraz? Nie jesteśmy w stanie bez siebie żyć. To w Prusie poznałam kilka wspaniałych osób, które teraz sprawiają uśmiech na mojej twarzy. Są moim wsparciem w złych chwilach i szczęściem, gdy wspólnie osiągamy nasze cele. Poznanie ich było najlepszym wydarzeniem, jakie kiedykolwiek mogło mnie spotkać. Cieszę się, że mogę razem z nimi tworzyć historię naszej szkoły.
Z pewnością dzień ten zapamiętam do końca życia.

Iwa Kazek kl. Ic LO (4)

 

Nasza nadzwyczajna tradycja – „Bieg Prusaków”

Bieg Prusaków to Impreza na Orientację dla tych, dla których turystyka jest pasją.

1 Bieg Prusaków został zrealizowany w 1982 roku z inicjatywy Pani Zofii Nowary wspólnie z sosnowieckim Oddziałem PTTK. I

mprezy na Orientację zostały reaktywowane w kwietniu 1993 roku już pod opieką Pani Ewy Mazur.

Impreza organizowana jest w maju lub czerwcu i trwa dwa dni, podczas których uczniowie naszej szkoły oraz innych zaproszonych na bieg szkół aktywnie wypoczywają biorąc udział w turystyczno-sportowej rywalizacji, jednocześnie ucząc się przez doświadczenie w plenerze.

Pierwsze biegi na orientację odbywały się w Sosnowcu. I tak w 1982 i w 1983 roku uczniowie musieli zmierzyć się z terenami bliskimi naszej szkole – z sosnowieckimi „Stawikami”. A w roku 1986 biegali wokół terenów Balatonu.

Jednak już niedługo później biegi odbywały się w innych miejscach w Polsce. Popularnymi kierunkami był Beskid

Żywiecki a potem Jura Krakowsko-Częstochowska.

Szczególny charakter miał Bieg Prusaków w roku 2015 z okazji stulecia liceum. Po raz pierwszy impreza została zorganizowana na granicy Górnego i Dolnego Śląska, w Sudetach, w paśmie Gór Opawskich. Nasi uczniowie wraz z przyjaciółmi zdobyli Biskupią Kopę.

Z imprezy szkolnej bieg na orientację ewaluował w etap międzyszkolny, a od 2009 roku InO ma charakter ogólnopolski dla wszystkich szkół im. Bolesława Prusa.

Wspomnieć należy, że nasza szkoła słynęła również z organizacji licznych wyjazdów zagranicznych z inicjatywy historyka śp. Jacka Kuca, który wspomagał klub SKKT-PTTK Jaworina.

Ewa Mazur

 

 

Zasłużony kulturze polskiej. Wspomnienie

Rok temu, 8 maja 2019 roku, na Cmentarzu wojskowym na Powązkach został pochowany Stanisław Jędryka – reżyser, scenarzysta filmowy, absolwent Prusa z 1951 roku. 

Stanisław Jędryka kilkanaście lat temu spotkał się z uczniami III LO i mieszkańcami Sosnowca w sali koncertowej Szkoły Muzycznej im. Jana Kiepury w Sosnowcu. Wspominał swoje szkolne lata, które upływały w dzielnicy Stary Sosnowiec. Jego Szkoła Ogólnokształcąca Męska mieściła się przy ul. Dziewiczej. Funkcję kierowniczą szkoły w latach 1950 – 1953 pełnił Antoni Lasota –historyk, w latach okupacji hitlerowskiej więzień obozów koncentracyjnych.

Autor Kroniki III LO – Jerzy Kluza w biografii Stanisława Jędryki wymienił bogaty dorobek artystyczny reżysera. Są też wspomnienia dotyczące lat młodzieńczych, z którymi warto się zapoznać.

W kwietniu 2020 roku w TVP Kultura można było zobaczyć film „Kamizelka” w reżyserii Stanisława Jędryki z 1971 roku – „Kamizelka” B.Prusa uznana jest za arcydzieło nowelistyki.

W 2013 roku Stanisław Jędryka otrzymał srebrny medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

Odznaczenie to nadawane jest przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego szczególnie wyróżniającym się twórcom w dziedzinie działalności artystycznej, upowszechniającym kulturę polską.

Stanisław Jędryka urodzony 27.VII 1933r. w Sosnowcu – zmarł 22.IV. 2019r . w Warszawie.

Requiem aeternam dona ei Domine

Krystyna Narska

 

 

SKKT PTTK „JAWORINA” PRZY III LO IM. BOLESŁAWA PRUSA

 

W stulecie powstania w Sosnowcu Oddziału Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego nasze koło obchodzi jubileusz 50 –lecia powstania koła. Przygoda z turystyką zaczęła się jesienią 1960 roku z inicjatywy Wicedyrektor Szkoły Jadwigi Tokarczyk oraz nauczyciela geografii Adolfa Czerwca. To oni zaszczepili w młodzieży zamiłowanie do poznawania ciekawych zakątków Polski, dzięki wspólnym wędrówkom. Pierwsze wycieczki zorganizowano do Będzina i Krakowa oraz na Babią Górę. Efektem znaczącego zaangażowania opiekunów było zdobycie pucharu PTTK i Kuratorium Oświaty – I miejsce dla SKKT „Jaworina” w II Górskim Rajdzie Młodzieży Zagłębia.

W 1975 r. opiekunem koła została Zofia Nowara. Za jej kadencji szkolne koło dominowało wśród podobnych w Sosnowcu osiągając ponad 350 członków. Był to wówczas najliczniejszy szkolny klub w regionie. Mając taki potencjał zdecydowano się wspólnie z Oddziałem PTTK zorganizować w 1982 roku I Wiosenny „Bieg Prusaków” Imprezę na Orientację.

Wielkie wyzwanie postawili sobie uczniowie w roku szkolnym 1987/1988,w którym rozpoczęli opracowanie pn. „Monografia zabytków i miejsc pamięci narodowej w Sosnowcu” , traktując je jako pracę fakultatywną członków SKKT PTTK i Koła Geograficznego.

Imprezy na Orientację zostały reaktywowane w 1993 roku już pod opieką Ewy Mazur, a wszechstronna działalność koła spowodowała, że w 2005 roku klub zdobył I miejsce jako „Najlepszy Klub Krajoznawczo-Turystyczny w województwie”. Od 2009 roku InO „Bieg Prusaków” ma charakter ogólnopolski za sprawą udziału w nim młodzieży licealnej ze Skierniewic, Żar i Szczecina.

Na wspomnienie uczniów i nauczycieli III LO im. B. Prusa zasługuje nauczyciel historii śp. Jacek Kuc, który wspomagał działalność PTTK oraz organizował liczne wyjazdy zagraniczne.

 

 

Ewa Mazur